Kondycja rzepaku po zimie

14 Mar, 2016 Paweł Talbierz Agroporady 0

Wcześniejszy wpis dotyczył stanu plantacji zbóż ozimych. Dzisiaj przedstawiamy Wam, jak na niekorzystne warunki pogodowe tej zimy zareagowały rzepaki. Na aktualną kondycję roślin wpływ miało wiele czynników: począwszy od doboru odmiany i terminu siewu, po glebę i panujące temperatury. Szczegóły znajdziecie w poniższej relacji naszych Crop Managerów.

Pomorze Zachodnie: sytuacja na polach rzepaku ozimego jest bardzo zróżnicowana w zależności od regionu. Generalnie, oceniając stopień uszkodzeń roślin, im bardziej na wschód, tym jest gorzej. Najlepiej sytuacja wygląda w południowo-zachodniej części województwa. W tym rejonie praktycznie nie ma mowy o konieczności likwidacji plantacji, ewentualne wymarznięcia dotyczą pojedynczych roślin. Jeśli chodzi o liczbę plantacji, które muszą zostać zlikwidowane ze względu na zbyt małą (lub praktycznie żadną) obsadę, to najgorzej jest w całej wschodniej części województwa. Tam szacowana liczba upraw rzepaku, które przezimowały, wynosi ok. 60%. Natomiast lustrując pola w środkowym i północno-zachodnim regionie, należy szacować, że przezimowało ok. 95%  plantacji rzepaku. Oceniając stopień przezimowania w zależności od odmian, należy zauważyć brak różnicy między roślinami odmian populacyjnych a mieszańcowymi. Można natomiast stwierdzić, iż plantacje siane we wcześniejszym terminie i dobrze odżywione przezimowały lepiej. Rośliny te miały większą rozetę liściową i były zdrowsze. Duże i dobrze rozwinięte liście ochroniły stożek wzrostu przed wpływem niskich temperatur. Wpływ na przezimowanie miała również odpowiednia regulacja pokroju roślin, te z krótszą, a zarazem grubszą szyjką korzeniową lepiej poradziły sobie z niekorzystnymi warunkami.

Prawidłowo skrócony rzepak jesienią (fot. J.Korcz)
Prawidłowo skrócony rzepak jesienią (fot. Joanna Korcz).

Żuławy: stopień uszkodzenia roślin rzepaku ozimego na terenie Żuław można ocenić na poziomie 20-25% i taki też procent plantacji zostanie bez wątpienia przesiany roślinami jarymi. W ocenie plantacji rzepaku ozimego uwzględniono głównie takie czynniki, jak np. typ odmian czy stopień faz rozwojowych zastanych przed zimą. Na poletkach ścisłych oraz polach uprawnych w gospodarstwach rolnych nie widać dużych różnic w uszkodzeniach pomiędzy odmianami hybrydowymi, a odmianami populacyjnymi. Warto wspomnieć, że odmiany populacyjne mają gorszy wigor początkowy i nie można sobie pozwolić na późny termin siewu. Odmienną sytuację obserwuje się w przypadku odmian hybrydowych. Wykazują one szybszy wzrost, co pozwala na opóźnienie siewu. Wyraźne różnice widać natomiast na polach, na których jesienią przeprowadzono zabieg fungicydowy wpływający na ochronę grzybobójczą oraz pokrój rośliny. Tam, gdzie rośliny zostały odpowiednio „skrócone”, plantacje prezentują się znacznie lepiej w stosunku do tych, na których zabieg nie został wykonany. Brak zabiegu regulującego powoduje zbyt mocne wysunięcie szyjki korzeniowej ponad powierzchnię gleby, co w końcowym efekcie wpływa na gorsze przygotowanie roślin do zimy. Trudna sytuacja ma także miejsce w przypadku plantacji, na których jesienią zauważono żerowanie szkodników glebowych, a zwłaszcza śmietki kapuścianej oraz chowacza galasówka. Na takich plantacjach występują duże uszkodzenia. Jest to związane głównie z działaniem śmietki, która powoduje uszkodzenie systemu korzeniowego. Najważniejszym czynnikiem powodującym wymarznięcie rzepaków jest jednak niekorzystny stan pogody. Zbyt długa i ciepła jesień spowodowała rozhartowanie roślin, które miały zbyt mało czasu, aby przygotować się do zimy, w konsekwencji czego doszło do ich wymarznięcia.

Porównanie wigoru 3 odmian rzepaku (fot. K.Szymula)
Porównanie wigoru trzech odmian rzepaku (fot. Kamil Szymula).

Mazury: biorąc pod lupę tegoroczne plantacje rzepaku ozimego w województwie warmińsko-mazurskim, należy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że takiej sytuacji nie było od kilku lat. Większość plantacji została mocno przerzedzona (do 10-25 roślin/m2), a wiele z nich na dziś kwalifikuje się do likwidacji. Na taką sytuacje miały wpływ przede wszystkim wysokie mrozy na przełomie roku, które niespodziewanie nawiedziły teren północno-wschodniej Polski. W okresie tym nie zalegała pokrywa śnieżna, a rośliny nie zdążyły przygotować się do spoczynku zimowego. Na domiar złego po ociepleniu, które przyszło w połowie stycznia, w lutym przez kilka dni również wystąpiło wyraźne ochłodzenie z temperaturami od -6oC do -8oC w nocy. W tym okresie tylko w nielicznych miejscach regionu można było dostrzec niewielką okrywę śnieżną. Tam, gdzie zalegało choć trochę śniegu, plantacje wyglądają lepiej i na dziś widać wyraźnie, że rośliny ruszyły i rozpoczęła się wegetacja wiosenna. Na terenie, na którym okrywy śnieżnej nie było w ogóle, niska temperatura dodatkowo pogorszyła sytuację. Innymi czynnikami mającym wpływ na stan plantacji niewątpliwie były: odmiana, termin siewu, agrotechnika oraz ochrona połączona z dokarmianiem. Dziś wyraźnie widać, że te uprawy, które były siane z opóźnieniem (z powodu sierpniowej suszy), są w najgorszej kondycji. Można w tym przypadku zauważyć uszkodzoną szyjkę korzeniową wraz ze stożkiem wzrostu oraz przemarznięte korzenie znajdujące się w fazie rozkładu. Nie bez znaczenia pozostaje kwestia zastosowanej ochrony przed szkodnikami. Wiele z wykopanych roślin nosi liczne ślady żerowania śmietki kapuścianej oraz chowacza galasówka. Niemal 90% plantacji posianych późno – na przełomie sierpnia i września, nie przetrwało. Te rośliny, które zostały wysiane zgodnie z terminem oraz otrzymały we wrześniu dawkę startową azotu (ok. 40 kg/ha) połączoną z zabiegiem fungicydowym i dokarmianiem nalistnym, rokują lepiej. W konsekwencji powyższego rośliny miały wytworzone co najmniej 6-8 liści, a dzięki nalistnemu nawożeniu mikroelementami zagęściły soki komórkowe, co pozwoliło na lepsze przetrwanie ciężkich warunków tegorocznej zimy. Na terenie Warmii i Mazur na chwilę obecną ok. 40% plantacji zostało zakwalifikowane przez klientów do przesiania. Głównymi uprawami w tej sytuacji będą pszenica jara i motylkowe, natomiast u części gospodarzy, którzy prowadzą hodowlę, zostanie zwiększony areał kukurydzy. Niektórzy rolnicy mimo niewielkiej obsady nawet 10 roślin/m2 jednak decydują się na pozostawieniem plantacji – pod warunkiem, że wysiane zostały odmiany hybrydowe o wysokim wigorze wiosennym.

Stan plantacji na Mazurach (fot. E.Lech)
Stan plantacji na Mazurach (fot. Emilian Lech).

Wielkopolska: Miniona zima po raz kolejny okazała się sroga, a szczególnie dała się we znaki rzepakom w regionach, w których okrywa śnieżna była niewystarczająca. Optymalnie rozwinięty rzepak na koniec jesiennej wegetacji powinien mieć 10-12 liści i szyjkę korzeniową o średnicy minimum 12-15 milimetrów. Jest to o tyle istotne, że te dwa parametry są najlepszymi prognostykami przyszłego plonu rzepaku. Stan plantacji na terenie Wielkopolski w zdecydowanej mierze jest dobry lub bardzo dobrego. Najwięcej uszkodzeń w rzepaku można się spodziewać na wschodnich rubieżach województwa. Wielkość przesiewów kształtuje się w przedziale od 5-7% w regionie kalisko-ostrowskim do nawet 15-20% plantacji na terenach północno-wschodnich powiatów sąsiadujących z Kujawami. Na licznych polach powodem wymarznięcia był nie tylko mróz, ale także stan fitosanitarny uprawy. Brak ochrony insektycydowej lub nieskuteczność tego zabiegu powodowały, że liczne uprawy zostały zaatakowane przez larwę śmietki. Rezygnacja z jesiennych zabiegów herbicydowych na rzecz wiosennej korekty również przyniosła negatywne skutki w postaci obniżonej tolerancji na niskie temperatury. Zdecydowanie lepiej poradziły sobie odmiany mieszańcowe, które posiadają większy, genetycznie uwarunkowany wigor jesienny niż odmiany liniowe. Zauważyć można także różnice odmianowe, szczególnie jeśli chodzi o parametr mrozoodporności.

Rzepaki na południowym-wschodzie Wielkopolski (fot. L.Szewczuk)
Rzepaki na południowym wschodzie Wielkopolski (fot. Leszek Szewczuk).

Kujawy: po nastaniu mrozów na przełomie 2015 i 2016 roku wielu rolników na Kujawach zadawało sobie pytanie: czy uprawy rzepaku nie ucierpiały? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Po pierwszej odwilży w trzeciej dekadzie stycznia na polach rzepaku można było wyczuć charakterystyczną woń. Już wtedy było wiadomo, że wystąpią straty w uprawach. W części upraw w szybkim czasie doszło do całkowitego zamarcia roślin, ale wiele plantacji dość długo utrzymywała się w dobrej kondycji. Jednak z biegiem czasu, a dokładniej od drugiej dekady lutego coraz więcej plantacji zaczęło zamierać. W pierwszej kolejności wypadły odmiany populacyjne i część mieszańcowych. Jednak na dziś bardzo mało plantacji rokuje pozostanie, ponieważ obsada roślin żywych na 1 m2 zbliża się lub spadła poniżej 20 szt. Wygląd wielu roślin może świadczyć o ich dobrej kondycji, jednak po wyrwaniu i przekrojeniu roślin – nie ma miejsca na optymizm. Moją ocenę potwierdzają likwidatorzy z firm ubezpieczeniowych – 90% plantacji kwalifikują do likwidacji. Jeśli na „polu bitwy” pozostaje rzepak, to w większości przypadków jest to odmiana Rohan. Na roślinach rzepaku ozimego widoczne są uszkodzenia korzenia spowodowane jesiennym żerowaniem larw śmietki. Jest to pokłosie moratorium na stosowanie zapraw insektycydowych nałożonego przez Unię Europejską. Plantacje, które kwalifikują się do dalszego prowadzenia, będą wymagały dobrej ochrony i w ich przypadku nie można pozwolić sobie na jakiekolwiek zaniedbania. Osłabiony przez mróz i szkodniki rzepak będzie szczególnie narażony na presję chorób grzybowych. Chowacze, słodyszek i pryszczarek kapustnik nie zrezygnują z żerowania, a ich presja może się wręcz nasilić. Ważnym zabiegiem w początkowym okresie wzrostu rzepaku, gdy pojawią się młode liście, będzie stymulacja i odżywienie dolistne. Będzie to szczególnie istotne z powodu uszkodzonych korzeni. Jest to konieczne, aby wykorzystać zdolności regeneracyjne tej rośliny.

fot. R.Mlicki
Fot. Rafał Mlicki

Pomorze: podczas dokonywania oceny stanu przezimowania rzepaku ozimego zauważyliśmy, że dodatkowym wektorem wymarznięć okazały się jesienne uszkodzenia spowodowane przez śmietkę rzepakową. Mimo iż rośliny wyglądają na zdrowe, to po wyrwaniu z gleby wychodzi na jaw, że system korzeniowy jest całkowicie uszkodzony. Dlatego tak ważna podczas lustracji upraw jest ocena przezimowania przede wszystkim części podziemnej roślin. Z poczynionych obserwacji wynika, iż odmiany hybrydowe siane na równi z odmianami populacyjnymi są w zdecydowanie lepszej kondycji. To potwierdza prawidłowość wyboru, którego kilkanaście lat temu dokonano w licznych hodowlach rzepaku ozimego, stawiając na odmiany mieszańcowe. Często powtarzane przez nas hasło, że rzepak ozimy buduje plon jesienią, ma w tym roku duże znaczenie. Rośliny o drobnym pokroju, często zagęszczone z jesieni nie miały ostatecznie szans w zetknięciu z kilkunastostopniowym mrozem. Większość z plantatorów wysiała nawozy siarkowo- potasowe, a część również azotowe (w drugiej połowie lutego). To bardzo dobre posunięcie. Jednakże nie widać znaczących efektów tych działań ze względu na panujące w ostatnim czasie chłody. Na podstawie obserwacji można śmiało stwierdzić, iż straty odmian populacyjnych mogą sięgać w niektórych rejonach nawet 50-60%, a hybrydowych 20-30%.

Przemarznięty i uszkodzony korzeń rzepaku (fot. K.Taterka)
Przemarznięty i uszkodzony korzeń rzepaku (fot. Karol Taterka).

Mazowsze: lustrując plantacje rzepaku na Mazowszu, można stwierdzić, że ich kondycja jest daleka od satysfakcjonującej. Na chwilę obecną nawet 50% plantacji kwalifikuje się do likwidacji. Największy wpływ na przezimowanie rzepaku miała jego faza rozwojowa jesienią. Przezimowały te rośliny, które zdążyły odpowiednio rozbudować rozetę i system korzeniowy. Ten sezon dobitnie udowodnił, jak ważna jest agrotechnika – optymalny termin siewu, jesienne odżywienie roślin oraz odpowiednia ich regulacja. Drugim bardzo istotnym elementem decydującym o przezimowaniu rzepaku było odpowiednie dobranie odmiany. Po raz kolejny na terenie Mazowsza bardzo dobrze sprawdziła się odmiana mieszańcowa Rohan. Należy podkreślić, że odmiany mieszańcowe w odróżnieniu od odmian populacyjnych dużo szybciej regenerują się po trudnym okresie, który wystąpił na przełomie roku.

20160308_160428

Łódzkie: na terenie województwa łódzkiego sytuacja rzepaku ozimego nie przedstawia się najlepiej – występują rejony, w których źle przezimowało nawet ok. 40% plantacji. W większości wypadków doszło do znacznego obniżenia liczby roślin na m2, a są również przypadki, w których doszło do całkowitego wymarznięcia roślin. Taki stan w dużej mierze jest spowodowany złym rozwojem roślin na jesieni i nieosiągnięciem przez nie prawidłowej fazy rozwojowej przed wejściem w stan spoczynku. Dzieła dopełniły ciepła zima i nagły spadek temperatury w styczniu. W większości gospodarstw jesienią mogliśmy znaleźć zarówno plantacje, które osiągnęły prawidłowy rozwój 10-12 liści i grubą szyjkę korzeniową do 12 mm, jak i te, będące w niskich stadiach rozwojowych. Zdarzały się też plantacje zlikwidowane na jesieni. Ta zima pokazała, że stopień rozwoju roślin jest bardzo ważny. Bardzo dobrze przezimowała odmiana Rohan (F1), dobrze poradziła sobie Polana (F1), a z odmian populacyjnych – Galileo.

Plantacja rzepaku na poletkach demo w Suchodębiu (fot. M.Piotrowski)
Plantacja rzepaku na poletkach demo w Suchodębiu (fot. Michał Piotrowski).

Lubelszczyzna: wiosna przywitała nas dość ponurym widokiem. Gdzie nie spojrzeć, niezależnie od rejonu z powodu styczniowych mrozów rzepaki pobielały, a zboża porudziały. Dokonując wiosennej lustracji na polach, u części rolników zauważa się resztki rzepaku i niestety te pola nadają się tylko do zaorania. Problemy z uprawą, jesienna susza, opóźnione siewy  i marne wschody oraz duże spadki temperatur w styczniu zrobiły swoje. Po ostatnich rozmowach z rolnikami szacuję, iż likwidacji może ulec ok. 40% areału. Ta część roślin, która na dzisiaj przeżyła, nie jest do końca prawdziwym odzwierciedleniem sytuacji. Jeśli spróbujemy wyrwać roślinę z ziemi, okazuje się, że część rzepaku żyje,  natomiast część roślin, mimo że rozeta jest jeszcze zielona, wychodzi z ziemi z obgniłym korzeniem. W sytuacjach nagłych spadków temperatur bez okrywy śnieżnej i braku zahartowania plantacji ogromne znaczenie ma także poprawna ochrona insektycydowa. Żerujące larwy pchełki ziemnej czy śmietki kapuścianej mogły mieć wpływ na obecny stan plantacji, co da się zauważyć przy wnikliwej ocenie systemu korzeniowego. Pierwsze dawki azotu i siarki są siane na plantacjach dobrze rokujących. Do przesiewów często wybierane będą rzepaki jare, natomiast w większości areał stanowić będzie jęczmień jary, częściowo pszenica jara oraz grochy.

Korekta powschodowych zabiegów w rzepaku będzie częsta tej wiosny (fot. R.Prus)
Korekta powschodowych zabiegów w rzepaku będzie częsta tej wiosny (fot. Radosław Prus).

Podkarpackie: bardzo trudne warunki zasiewów w roku 2015, tj. susza i wysokie temperatury, opóźniły i przesunęły dość znacząco siewy rzepaku ozimego. W większości terminem siewu był początek września. Wschody były bardzo nierówne, 20% plantacji rolnicy zlikwidowali od razu na początku grudnia. W planach mają je zastąpić plantacjami kukurydzy lub zbożami jarymi. Na dzisiaj gołym okiem widać, iż rzepak odmian hybrydowych wygląda dużo bardziej obiecująco niż rzepak odmian populacyjnych. Rzepaki hybrydowe bardzo dobrze zniosły ciężkie warunki atmosferyczne i w rezultacie rośliny nabrały zdrowego wyglądu ze świetnym wigorem i dobrym ukorzenieniem. Ciepła jesień powodowała nasilenie nalotów śmietki oraz chowacza galasówka. Odmiany populacyjne bardzo źle radziły sobie z suszą i w efekcie wschody były bardzo nieregularne. Rośliny wolno się rozwijały, a system korzeniowy nie był aż tak rozbudowany jak u odmian hybrydowych. Z moich obserwacji wynika, że ok. 30% rzepaków na terenie województwa podkarpackiego niestety nie przetrwało zimy.

Odmiany hybrydowe lepiej poradziły sobie z warunkami pogodowymi niż odmiany populacyjne (fot. P.Jóźwik)
Odmiany hybrydowe lepiej poradziły sobie z warunkami pogodowymi niż odmiany populacyjne (fot. Przemysław Jóźwik).

Dolny Śląsk: przebieg pogody w początkowym okresie wznowienia wegetacji miał duże znaczenie dla rozwoju rzepaku w rejonie Dolnego Śląska. Po styczniowych mrozach, które poprzedziły kilkucentymetrowe opady śniegu, do dnia wykonania lustracji nie wystąpiły żadne inne niekorzystne czynniki pogarszające kondycję upraw. W efekcie na wielu plantacjach wysiano nawozy magnezowo-siarkowe oraz azotowe. Już w połowie lutego rolnicy podjęli ryzyko i wysiali  pierwszą dawkę azotu w celu regeneracji po zimie i pobudzenia roślin do wegetacji. Dotyczyło to szczególnie rzepaków  w słabej kondycji, które wymagały szybkiego dokarmienia. Dotychczasowa zima nie spowodowała w przeważającej większości województwa dolnośląskiego żadnych uszkodzeń, dzięki czemu przezimowanie szacowane jest na poziomie 95%, co dobrze rokuje w perspektywie dalszej wegetacji. Na dobrze rozwiniętych plantacjach odnotowano porażenie  suchą zgnilizną kapustnych (objawy widoczne tylko na liściach) oraz niewielkie porażenie czernią krzyżowych. Zaledwie w kilku miejscach w regionie zaobserwowano cylindrosporiozę. Istotny problem stanowią natomiast szkody spowodowane żerowaniem larw śmietki. Około 5-15% roślin ma mocno uszkodzony system korzeniowy, co znacząco opóźni wznowienie rozwoju, jak również wydajność i efektywność pobierania składników z gleby.

Oceny dokonali Crop Managerowie PUH Chemirol: Joanna Korcz, Kamil Szymula, Emilian Lech, Leszek Szewczuk, Cezary Olejnik, Rafał Mlicki, Karol Taterka, Mariusz Sielczak, Michał Piotrowski, Radosław Prus, Przemysław Jóźwik, Michał Laszczyński.

 

Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące na rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj zasad bezpiecznego stosowania produktu wskazanych na etykiecie.