Czy deszcze uratowały plantacje?

20 Paź, 2015 Paweł Talbierz Agroporady 0

Wiemy nie od dzisiaj, że pogoda ma ogromny wpływ na stan plantacji roślin. Myślę, że zgodzicie się ze mną, cały 2015 rok jest potwierdzeniem tej zasady. Czy możemy coś zrobić, aby pomóc swoim uprawom i ochronić je przed niełaskom pogody?

Jednoznaczna odpowiedź jest trudna, ale nie niemożliwa. Miniony sezon, jak i początek obecnego pokazują jak bardzo w prowadzeniu gospodarstwa jesteśmy uzależnieni od warunków pogodowych. Mają one wpływ praktycznie na każdy element prowadzenia pola, od uprawy, po siew i ochronę, nie zapominając także o zbiorze. Końcowym czynnikiem, który w pełni pokazuje „opłacalność” danej uprawy jest zysk, i w tym miejscu nie sposób nie przytoczyć przykładu z roku 2012. Ostatnia tak mroźna zima dokonała spustoszenia na wielu plantacjach w kraju, które wymagały wiosennego przesiania zbożami jarymi bądź kukurydzą. Na tym tle pojawiły się jednak również gospodarstwa, które dzięki dobremu prowadzeniu upraw ozimych (zbóż i rzepaku), odpowiednim doborze odmian i technologii oraz wysokim cenom skupu płodów rolnych zarobiły często więcej niż w latach z rekordowymi plonami. Przykłady można mnożyć, gdyż staje się to regułą, że wraz z pogorszeniem warunków do rozwoju (nadmiar wody, niedobór wody,  zbyt niskie lub zbyt wysokie temperatury itp.) zyskują Ci, którzy los swoich plantacji nie pozostawiają przypadkowi, a precyzyjnie dobranej technologii.

Nie da się zauważyć, że najgorzej wyglądają plantacje rzepaku ozimego siane po terminie agrotechnicznym. Istnieje wprawdzie nadzieja w długiej jesieni, która może jeszcze pomóc nawet tym najsłabszym roślinom, jednak przy okazji uprawy rzepaku należy pamiętać, że jest to roślina, która bardzo mocno reaguje na skracający się dzień. Rzepak do osiągnięcia poszczególnych faz rozwojowych potrzebuje odpowiedniej sumy ciepła (ilości energii przekazanej w postaci światła, obliczanej na podstawie sumy średnich temperatur, które oznaczamy mianem stopniodni). Wraz ze skracającym się dniem i spadkiem temperatur osiągnięcie przez roślinę poszczególnych faz rozwojowych trwa więc dłużej. Dodatkowo czynnikiem, który może bardzo znacznie ograniczać naturalny rozwój rzepaku jest jego stan wynikający z pobrania z gleby składników pokarmowych, wody, konkurencji z innymi chwastami czy też szkodliwości owadów i chorób grzybowych występujących na plantacji.

 Nie posiadamy wszystkich potrzebnych informacji potrzebnych do przewidzenia, jak będą rozwijały się rzepaki w najbliższych tygodniach, ale jeżeli rozważacie przesianie plantacji, to pierwszym krokiem, który pomoże dokonać rzetelnej oceny jest wyliczenie obsady na m2. Powinna być ona w miarę wyrównana na całym polu, i nie niższa niż ok. 25-30 szt/m2. Drugi krok to ocena obecnej fazy rozwojowej. Jeżeli będzie nas czekać ciepła i umiarkowanie wilgotna jesień,  to poradzić sobie mogą nawet te rośliny, które obecnie znajdują się w fazie 3-4 liści właściwych. Myślę, że jest to graniczna faza rozwojowa, w której powinny znajdować się obecnie rośliny jeżeli myślimy o zebraniu jakiegokolwiek sensownego plonu. Warto wykorzystać ostatnie opady deszczu, które na pewno poprawiły gospodarkę wodną rośliny. Dzięki temu rzepak może pobrać więcej pokarmu z gleby.

Przykłady można mnożyć, gdyż staje się to regułą, że wraz z pogorszeniem warunków do rozwoju (nadmiar wody, niedobór wody,  zbyt niskie lub zbyt wysokie temperatury itp.) zyskują Ci, którzy los swoich plantacji nie pozostawiają przypadkowi, a precyzyjnie dobranej technologii.

Przy założeniu, że temperatura w dzień nie spada poniżej 10°C bardzo dobrym wspomaganiem roślin będzie wjazd opryskiwaczem na pole i wykonanie zabiegu biostymulatorem wzbogaconym o kompleks najbardziej potrzebnych makro- i mikroskładników. Na wszystkich plantacjach, gdzie odbędą się w przyszłym roku Warsztaty Polowe ostatnie dni to okres w którym stosowaliśmy Kelpak i Nano Active, a także Opti Rzepak i Bor Extra. Produkty te, w zależności od potrzeby i kondycji roślin stosowane były w mieszaninie bądź z fungicydem Brasifun bądź z zabiegiem zwalczającym szkodniki jesienne.  

Jesienne problemy dotknęły także wcześniej posianych zbóż ozimych. Widać to było szczególnie po przebarwieniu siewek, spowodowanym brakiem pobierania przez system włośnikowy młodych korzeni – wody i składników pokarmowych z gleby. Aby pomóc młodym roślinom, powinniśmy skupić się na dwóch jesiennych zagadnieniach.

Pierwszym z nich jest eliminacja wschodzących chwastów. Ta metoda odchwaszczania plantacji ma coraz więcej zwolenników, z jednej strony dzięki skuteczności, a z drugiej strony dzięki poprawieniu ogólnej kondycji zbóż pozbawionych konkurencji chwastów. To nie tylko przytaczana wielokrotnie lepsza dostępność pokarmu i wody, ale także lepsze rozkrzewienie widoczne na tych plantacjach, gdzie wykonano zabiegi jesienne. Od wielu lat prowadzimy doświadczenia ścisłe, i w każdym sezonie wegetacyjnym ilość źdźbeł kłosonośnych na plantacjach odchwaszczanych jesienią, była zdecydowanie wyższa niż na tych, gdzie chwasty zwalcza się dopiero wiosną. Przełożyło się to oczywiście na zdecydowanie wyższy plon. Kolejnym niezaprzeczalnym atutem opcji jesiennej jest możliwość wykonania poprawki, jeżeli z różnych przyczyn niektóre gatunki będą stanowiły konkurencje  także wiosną. Jakie rozwiązania będą najskuteczniejsze? Oczywiście musimy spojrzeć przede wszystkim na stan zachwaszczenia pola i odpowiedzieć na pytanie, które gatunki są dla nas najgroźniejsze i chcemy je wyeliminować w pierwszej kolejności. W ostatnich sezonach bardzo dobre rezultaty notowaliśmy po aplikacji mieszaniną metsulfuronu metylu, chlorotoluronu i diflufenikanu. Ta trójskładnikowa mieszanina charakteryzuje się uzupełniającym działaniem, a przede wszystkim zwalcza bardzo szeroką listę chwastów, począwszy od tych najgroźniejszych jesienią jak miotła, chaber czy samosiewy rzepaku, a kończąc na chwastach piętra niższego jak fiołki czy bodziszki. Więcej informacji, w specjalnym wpisie już w przyszłym tygodniu. 

Po prawej stronie poletko z aplikacją Dynamic Cresco, po lewej kontrola

Drugi czynnik związany jest ze zwiększeniem ukorzenienia roślin jesienią. W warunkach niedoboru wody lub przy zbyt późnych siewach można zastosować w dawce 0,8 l/ha ukorzeniacz Dynamic Cresco, który wpływa na zwiększenie masy systemu korzeniowego. Jak widzicie na załączonym powyżej zdjęciu poprzez lepsze ukorzenienie wpływa on także na stan fizjologiczny całej rośliny. Intensywniejszy kolor pszenicy świadczy o większej zawartości chlorofilu, większej fotosyntezie, co w efekcie przekłada się na lepszy rozwój części nadziemnych, ale również podziemnych. To zaś ma niebagatelny wpływ na pobieranie wody i pokarmu z gleby. Ubiegła wiosna pokazała, że nawet w trudnych warunkach plantacja może wydać dobry plon, jeżeli jesienią wytworzy odpowiednio głęboki system korzeniowy.

 

Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące na rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj zasad bezpiecznego stosowania produktu wskazanych na etykiecie.